Polacy w Czadzie
Wyświetlono wersję archiwalną wątku "Polacy w Czadzie" z forum www.nfow.mil.pl/
PAP, Wprost, 19.11.2007 r.
Polska jest gotowa wysłać w ramach unijnej misji pokojowej do Czadu 350 żołnierzy, ale pod warunkiem wsparcia logistycznego polskiego kontyngentu, finansowanego przez UE - powiedział w Brukseli minister obrony Bogdan Klich.
"Wysłanie 350 żołnierzy jest wyrazem naszej politycznej troski o to, by UE osiągnęła (w Czadzie) sukces" - powiedział minister.
Zastrzegł jednak, że w rozmowie z francuskim ministrem obrony Herve Morinem wyraził oczekiwanie zapewnienia wsparcia logistycznego: zaopatrzenia kontyngentu, ochrony jednostek i transportu lotniczego. Środki albo miałaby zapewnić Francja, dowodząca operacją w Czadzie, albo pochodziłyby one z unijnego mechanizmu finansowania operacji wojskowych Athena, na który składają się kraje członkowskie.
"My naszego kontyngentu nie chcielibyśmy zabezpieczać sami. A gdybyśmy to musieli robić, nasz udział w misji byłby znacznie trudniejszy, a w związku z tym partnerzy francuscy musieliby się liczyć co najmniej z opóźnieniem" - tłumaczył minister. "Dopóki nie będzie skutku tego uzgodnienia, to poczekajmy" - dodał, dopytywany, czy decyzja o wysłaniu 350 Polaków już zapadła.
Choć unijna misja ma się rozpocząć już w grudniu, wciąż brakuje dla niej helikopterów i wsparcia medycznego. W poniedziałek na spotkaniu ministrów obrony w Brukseli wynikł kolejny problem: nieporozumienia francusko-brytyjskie na temat tego, kto pokryje koszty przerzucenia żołnierzy z Europy do Afryki. Francja chciałaby, by część kosztów wzięły na siebie kraje, które nie wysyłają żołnierzy, jak Wielka Brytania. Londyn zaprotestował, oferując jedynie wsparcie "polityczne".
Misja, której trzon mają stanowić Francuzi, będzie liczyła 3,6 tys. osób, a z batalionem rezerwy strategicznej - w sumie 4,3 tys. Weźmie w niej udział 1500 Francuzów, 350 Polaków, 350 Irlandczyków, a mniejsze kontyngenty wyślą Szwecja, Rumunia, Belgia, Holandia i Finlandia. Dodatkowo wparcie samolotami (z obsługą) zapewniły Grecja i Hiszpania.
makary21
Wto 20 Lis, 2007
Wszystkiego de facto brakuje. Żeby się to nie skończyło jak w Somali. I po raz kolejny widać, że jak Europa ma się do czegoś zabrać to….
Zawisza_Zielony
Wto 20 Lis, 2007
Zamiast wysyłać poczty sztandarowe na lewo i prawo, zgodnie z zasadą wszędzie po trochu - możeby tak zacząć prowadzić wreszczie jakąś bardziej pragmatyczną politykę związaną z obecnością naszego wojska poza granicami kraju.
Czy zamiast rozsyłać wojsko po całym świece i to w ilości, która w skali strategicznej czy nawet operacyjnej i tak nie ma wpływu na powodzenie danej operacji, nie byłoby lepiej skoncentować się na maksymalnie 2 misjach ale prowadzonych za to większymi siłami (np. po 2 tys ludzi na misję z własnym wsparciem lotniczym). I nie tylko mieć prawo wylewać krew za naszą i waszą wolność ale również mieć prawo politycznego i militarnego kształtowania przebiegu operacji.
W sobotnio-niedzielnym wydaniu Gazety Lubuskiej wyczytałem, że 17a dostała za zadanie przygotować na przełom marca/kwietnia siły i środki do Czadu. Niestety nie wiadomo jakie ilości tych sił i środków mają tam lecieć. Niestety nie mogę znaleźć linka do wydania on-line.
Podobno OSŻW mają brać udział w misji w CZADZIE.......
a że 17 ma wystawić to nie wiem czy dadzą radę.......
G. Hołdanowicz
Wto 20 Lis, 2007
17? Że niby co, na II zmianę Czadu/Darfuru?! To chyba jakaś bujda. OSŻW jest zasadniczym Force Providerem dla I zmiany, choć pierwotnie tylko dla tej "mniejszej" grupy (150 - z tego chyba 130 z OS). Rozumiem, że obecnie ze 300 Żandarmów plus z 50 Opolan się wybiera...
G. Hołdanowicz, Ja tylko zacytowałem to, co przeczytałem w gazecie. Jeżeli jeszcze gdzieś znajdę egzemplarz postaram się umieścić skan. Ale to nie dzisiaj ani jutro.
Żandarmów będzie tylko jedna kman , a WL mają wystawić drugą kompanię , + logistyka itp.
Zamiast wysyłać poczty sztandarowe na lewo i prawo, zgodnie z zasadą wszędzie po trochu - możeby tak zacząć prowadzić wreszczie jakąś bardziej pragmatyczną politykę związaną z obecnością naszego wojska poza granicami kraju.
Czy zamiast rozsyłać wojsko po całym świece i to w ilości, która w skali strategicznej czy nawet operacyjnej i tak nie ma wpływu na powodzenie danej operacji, nie byłoby lepiej skoncentować się na maksymalnie 2 misjach ale prowadzonych za to większymi siłami (np. po 2 tys ludzi na misję z własnym wsparciem lotniczym). I nie tylko mieć prawo wylewać krew za naszą i waszą wolność ale również mieć prawo politycznego i militarnego kształtowania przebiegu operacji.
Czad. to wciąż interesy głównie Francji. Nie mamy tam wygrywać "wojen", a jedynie udzielić wsparcia politycznego Francji i UE, aby móc oczekiwać w przyszłości poparcia dla nas.
Inwestycje polityczne w misje amerykańskie nie do końca udało nam się zdyskontować. Może UE okaże się lepszym partnerem.
350-osobowa misja, to wielkość dość adekwatna do wielkości naszego kraju. Mniejsza liczebność mogłaby narazić nas na... śmieszność.
Natomiast w misjach ONZ uczestniczymy odkąd pamiętam.
Robert
rex7, za wyjatkiem stwierdzenia:
Mniejsza liczebność mogłaby narazić nas na... śmieszność.
co do celowości i sensowności tej "czaderskiej" misji zgadzam się w 100%.
G. Hołdanowicz
Czw 22 Lis, 2007
Ozawa podał dokładną informację. Mają jechac też Rośki, ale chyba nie Dziki. Polski generał jako zastępca dcy misji w Paryżu.
szkodnik32
Czw 22 Lis, 2007
co do wytypowanych jednostek do czadu to ciekawe rzeczy piszecie
OSŻW jedzie, logistyka opole jedzie, 17 BZ jedzie, a ja wiem że także świętoszów ma skład już gotowy do czadu. Zapytajmy jeszcze Szczecin i spadakówz 18-tego, może oni też jada.
350 osób a tu już prawie pół polski jedzie. Może to jakiś kasting ( JA! JA! WYBIEŻCIE MNIE !!! )
prywatnie
Czw 22 Lis, 2007
A może by tak prokuratorów którzy nie są wojskowymi a pracują w wojskowych prokuraturach tak na praktykę.
A może do Czadu wysłac tych dzielnych żandarmów co tak sprawnie zatrzymali żołnierzy z Bielska.
G. Hołdanowicz
Czw 22 Lis, 2007
Atron, daj pokój. Takie było ich zadanie. Do tego m.in. są szkoleni. Nie do nich pretensje - jeśli już to do tych którzy uznali że taka procedura jest niezbędna.
A kompanię wystawiać ma OS w Gliwicach, więc jest szansa że Twoja klątwa się spełni. Zadowolony?
Ma być też pododdział inżynieryjny (być może kwestia wody), najprawdopodobniej sekcja bsl, ok. 10 Rosomaków ale także HMMWV. Mają brać ZU-23-2 (Hibneryty?) i moździerze (60 mm).
OSŻW jedzie, logistyka opole jedzie, 17 BZ jedzie, a ja wiem że także świętoszów ma skład już gotowy do czadu. Zapytajmy jeszcze Szczecin i spadakówz 18-tego, może oni też jada.
Czyżby to samo zadanie dostało kilku dowódców? To się chyba nazywa asekuranctwo? Czyżby ktoś z wyższych przełożonych przewidywał, że do Afryki pojedzie więcej niż 350 osób? A może obawiają się o brak chętnych? Ktoś wie, co tu jest grane?
Stefan Fuglewicz
Czw 22 Lis, 2007
A dlaczego żandarmi nie biorą Dzików? Teren na nie za ciężki?
I po co humvee? Rozumiem że nasze, bez opancerzenia. Może nie będzie potrzebne - oby... Ale taka różnorodność sprzętu działań nie ułatwi. Czy jeszcze ktoś na tej misjii będzie miał amerykańskie wozy?!
G. Hołdanowicz
Czw 22 Lis, 2007
humvee nie rozumiem, ale może właśnie o własności terenowe chodzi, to płk Gryga wspominał o tym podczas prezentacji na której Pan był. Co do Dzików to pewności nie ma, może biorą, choć też nawet wtedy nie był pewien - osobiście uważam że powinny być wzięte.
Zresztą wiele jeszcze się wyjaśni po drodze...
Stefan Fuglewicz
Czw 22 Lis, 2007
Na owej prezentacji mówiono o możliwości zabrania kilku Dzików - tych zmodernizowanych, ale miało to zależeć od ostatecznego określenia zadań i rozpoznania warunków terenowych.
Rzeczywiście, coś wspominali o humvee - ale raczej tak niezobowiązująco. Podstawowym środkiem transportu miał być LR.
G. Hołdanowicz
Czw 22 Lis, 2007
Panie Stefanie, mówiono że minimum 3 pojadą, może do 9 w zależności od wizji lokalnej. Może 3 dalej jadą ale giną w tłumie. Trzeba posprawdzać.
humvee dla mnie dziwolągiem jest.
Ale zapewne tez zadania są inne nieco, skoro nawet Rośki się wybierają.
Stefan Fuglewicz
Czw 22 Lis, 2007
Właśnie, Rosomaki. Jakbyśmy się wybierali na kolejną wojnę... Ale może tak będzie lepiej. Nie ma nic gorszego, jak bezsilni rozjemcy - międzynarodowa udaje że coś robi, a żołnierze siedzą zamknięci w bazach i nie są w stanie zapobiec przemocy.
Swoją drogą, ciekawe czy Francuzi też biorą swoje KTO. Może być ciekawie... Z jednej strony, całkiem poważna siła odstraszania. Z drugiej - praktyczne porównanie sprzętu i bezcenna wymiana doświadczeń.
G. Hołdanowicz
Czw 22 Lis, 2007
Wygląda na to, że Irlandia bierze Piranhie III.
Biorąc pod uwagę praktykę IDF, po to je kupili...
G. Hołdanowicz
Czw 22 Lis, 2007
Owszem...
Koniec tych spekulacji . Do Czadu jedzie kompania OSŻW oraz jedna kompania zmech. z 10 bz "DRAGONÓW" na HMV i rosomakach z 17 BZ które przyjdą z kierowcami i dowódcami załóg . W środę zaczynają badania . Koniec spekulacji A skąd wiem - nie powiem
z 17 BZ które przyjdą z kierowcami i dowódcami załóg .
Dziwne !!! U nas cisza. Może choć na PW skąd te wieści?
G. Hołdanowicz
Pią 23 Lis, 2007
Za kilka dnia ma byc w Siemianowicach odprawa dotycząca przygotowania wozów. Że Rośki jadą - na 100% z SG WP.
http://www.altair.com.pl/start-419
A specyfikacja Rosomaka?? Afgańska? Krajowa? Coś pośredniego?
Pozdrawiam. Gryf.

Czad: Rebelianci grożą wojskom UE
Piotr Bydgoszcz
Pią 30 Lis, 2007
W zaistaniałeł ostatnimi dniami sytuacji pokazującej profesjonalizm OSŻW proponuję naszym dowódcom wysłanie CAŁEJ Żandarmerii na misję do Czadu na zmianę z przedstawicielami Prokurtury Wojskowej. I Rosomakami pojeżdżą i ciekawych, przyjaźnie nastawionych cywilów poznają i świata trochę zwiedzą i ZNORMALNIEJĄ... Ciekwe co??
Sredecznie pozdrawiam, bardzo serdecznie...
Na rozprowadzeniu w 17 WBZ dziś padło oficjalnie: dwa plutony do Czadu. Czasu na szkolenie mało, więc mają co robić. W marcu wylot.
W zaistaniałeł ostatnimi dniami sytuacji pokazującej profesjonalizm OSŻW
nie wiem o co Ci chodzi ( nie lubisz pomidorków ??, jakieś kompleksy??? )
decyzje o takim a nie innym sposobie zatrzymanie nie podejmował nikt z OSŻW i nie widzę tu niczego co mogło by żle świadczyć o profesjonalizmie OS ......
chyba trochę przesadzasz.....
Stefan Fuglewicz
Pią 30 Lis, 2007
Dwa plutony? To nie będzie 10 "rośków"... Chyba że z tych 10 część jest na zapas.
A niewykluczone, że i 10 "w linii" to może się okazać za mało...
Stefan Fuglewicz, Nie wiem jaki będzie skład plutonów. Takie pododdziały chyba będą stworzone z myślą o zadaniach, a nie sztywnej strukturze k.p.zmot.
Stefan Fuglewicz
Sob 01 Gru, 2007
Pewnie tak. Tylko konia z rzędem temu, kto wie, jakie to będą zadania...
Na razie wszystko jest w proszku - potężna Unia nie może wygenerować do kontyngentu głupich 10 śmigłowców, termin odwleka się o kolejne miesiące... Stopniowo ta cała misja traci sens, bo przez ten żenujący spektakl siły międzynarodowe już w chwili wylądowania będą miały wiarygodność bliską zeru, niestety.
Teoretycznie mamy ochraniać uchodźców - czyli ochrona ich obozów, ochrona konwojów, dostaw żywności i leków (łakomy kąsek dla wszelkich band i zbrojnych formacji), placówek i zespołów udzielających pomocy, pewnie patrolowanie okolicy i szlaków komunikacyjnych. Praktycznie konieczne może się okazać ściganie i unieszkodliwianie napastników. A może także dojść do ataku sił antyrządowych i trzeba będzie się bronić...
Wydaje się, że siły międzynarodowe muszą być przygotowane na podjęcie regularnych walk. I przede wszystkim - muszą być tak wyposażone, by w maksymalnym stopniu zniechęcać potencjalnych przeciwników do ataku na nie.
Dlatego napisałem, że te dwa plutony (niewykluczone, że jak w A. - 3-drużynowe) to nie za dużo. Takie oszczędności mogą nas drooogo kosztować...
termin odwleka się o kolejne miesiące...
I może się jeszcze bardziej odwlec, biorąc pod uwagę ,,wypowiedzenie wojny'' przez rebeliantów dla wojsk UE - międzynarodowych. Powiedzmy, miała być to misja wspomagająca, humanitarna, obserwacyjna, a wtym stanie rzeczy ...
Ciśnie się na usta jedno słowo - dość, chyba już wystarczy naszych wojaży. Odpocznijmy nabierzmy sił, zregenerujmy stany, odtwórzmy pewną zdolnosć itp ..., anie pchajmy się tam gdzie ... [...]
Kiedyś popierałem wysłanie wojsk w ten rejon aby przerwać rzeź w Darfurze.
Ale teraz, myślę żeby sobie dać spokój.
Pewnie tak. Tylko konia z rzędem temu, kto wie, jakie to będą zadania...
Na razie wszystko jest w proszku - potężna Unia nie może wygenerować do kontyngentu głupich 10 śmigłowców, termin odwleka się o kolejne miesiące... Stopniowo ta cała misja traci sens, bo przez ten żenujący spektakl siły międzynarodowe już w chwili wylądowania będą miały wiarygodność bliską zeru, niestety.
Stefan... nie zauważasz iż w tym wszystkim oto właśnie chodzi wszystkim Państwom poza żabojadami ?
To jest ich wojenka i wciąganie UN w to kupa śmiechu. Oni odpowiadają tam za obecną sytuację, ale jak to zwykle bywa, chcą wygrać innymi rękoma - polecam zobaczyc to:
http://politicalhumor.abo...ryvictories.htmPozostałe kraje europejskie moim zdaniem, mają w głębokim poważaniu czy w Afryce wyrżnie się tysiąc czy 50 tysięcy ludzi.
Afryka podobnie jak bliski wschód jest regionem z punktu widzenia europejczyka niereformowalnym. Dlaczego ?
Dlatego że tam nikt za pracą nie tęskni - ludzie potrafią z głodu przymierać, ale żeby ruszyć się i popracować ????
A po co, przecież Europa przyśle pomoc.. Bo to źli biali, to wszystko ich wina, więc niech teraz martwią się o nas.
Afryce nie potrzeba żywności, jeżeli już chcemy tam się pchać, to to wyprostujmy im zwoje mózgowe które sprawią iż zaczną chcieć pracować.
Pewnie nie jeden stwierdzi że ostre słowa, ale naprawdę, z całym szacunkiem dla nich, to są lenie i obiboki podobni do arabów.
G. Hołdanowicz
Sob 01 Gru, 2007
Cóż, byli tacy co o Polakach też tak mówili. Puknij się no!
Cóż, byli tacy co o Polakach też tak mówili. Póknij się no!
Panie Grzegorzu, ale taka jest prawda. Naprawdę - proszę zapytać wszystkich którzy byli w afryce. Tamtejsze kraje rządzą się własymi prawami, najczęściej podporządkowanymi interesob byłych właścicieli tych kolonii. Za pracą niewielu tam tęskni.
Czyje wojska tam stacjonują teraz UN ?
Czyja była to kolonia ?
G. Hołdanowicz, Kto z graczy międzynarodowych wspiera bojówki Sudańskie, które dokonują rzezi w Darfurze? I dlaczego? Kto wydaje coraz większe pieniądze i inwestuje w różnych krajach Afryki?
Które z państw europejskich ma interesy w Czadzie i chce je utrzymać? I również pytanie dlaczego?
Nikt, nigdy w polityce międzynarodowej nie kierował się humanitaryzmem... To jest dobre do uzasadnienia decyzji dla opinii publicznej.
G. Hołdanowicz
Sob 01 Gru, 2007
Nie dyskutuję o tym, kto jakie interesy ma tam, bo na tym polega polityka, że czasem nasze interesy TU rozgrywa się gdzieś DALEKO.
Natomiast rasistowskie wypowiedzi są chyba jednak nie na miejscu. I w kontekście oskarżeń stawianych naszym żołnierzom w ostatnich tygodniach są wręcz niebezpieczne. Jeszcze chwila, a ktoś wypatrzy w szeregach wojsk grupy nazistowskie itp. Dajcie pokój.
z całym szacunkiem dla nich, to są lenie i obiboki podobni do arabów.
Oj nie źle , ale teksty prawisz jak ......A.H.
Może trochę poprawności politycznej , bo nie jesteśmy przy piwie tylko na forum !!!!
A jeśli bawimy się w kolorki to jako biali mamy wiele do naprawienia za krzywdy jakie wyrządziliśmy czarnoskórym mieszkańcom Afryki.
Stefan Fuglewicz
Sob 01 Gru, 2007
Całkowicie popieram kolegów Ozawę i Hołdanowicza.
Tylko może nie używałbym słów "poprawność polityczna" - bo to w praktyce oznaczało nieraz narzucanie tzw. jedynie słusznych poglądów, które, powiedzmy, niekoniecznie były takie słuszne, oraz "rasizm" - bo choć wypowiedziane tu wcześniej poglądy w istocie są rasistowskie, to słowo to działa raczej jako epitet niż rzeczowe określenie zjawiska. A tu nie chodzi o to, by walić grubą pałą i kneblować usta komuś, kto nie musi być zdeklarowanym rasistą, tylko może sobie pewnych spraw nie przemyślał. Chodzi o to, by wytłumaczyć, że powielanie takich stereotypów i uogólnień, negatywnie oceniających wszystkich ludzi innej rasy, narodowości, wyznania czy płci, jest krzywdzące i nie odpowiada prawdzie. I jest niebezpieczne. Bo jak ktoś z pogardą odnosi się (choćby podświadomie) do "innych", to niewątpliwie łatwiej mu przyjdzie wygarnąć z wkm do bezbronnej wioski (ten przykład to akurat czysta spekulacja - nie mam żadnych danych, czy czynnik ten zadziałał w wiadomej sprawie).
W zaistaniałeł ostatnimi dniami sytuacji pokazującej profesjonalizm OSŻW proponuję naszym dowódcom wysłanie CAŁEJ Żandarmerii na misję do Czadu na zmianę z przedstawicielami Prokurtury Wojskowej. I Rosomakami pojeżdżą i ciekawych, przyjaźnie nastawionych cywilów poznają i świata trochę zwiedzą i ZNORMALNIEJĄ... Ciekwe co??
Ciekawe jest to, że za taką wypowiedź nie zarobiłeś paska.( ) Znak czasów...?
Wiele, coraz więcej wskazuje, że żandarmi właśnie wykazali profesjonalizm "w zaistniałej ostatnimi dniami sytuacji". Tak samo jak wykazali profesjonalizm w Demokratycznej Republice Konga, wykazują w Libanie i Bośni. Nie opieprzali się również w Iraku (oddział specjalny z Gliwic).
Do Czadu jadą lądowcy, żandarmi i logistycy. Żandarmi mają lecieć wcześniej, z przygotówką. Jeśli tak, to przynajmniej ludzie mogą być spokojni - ochronę będą mieli profesjonalną.
przynajmniej ludzie mogą być spokojni - ochronę będą mieli profesjonalną.
Którzy ludzie? Bo chyba nie nasi żołnierze? W Iraku już nasi żandarmi dali popis. Tylko nie pytajcie o szczegóły, bo i tak nie odpowiem. Zbyt wielu chciało by wiedzieć kim jestem.
Żandarmi mają lecieć wcześniej, z przygotówką.
Chyba logistycy, a ŻW na ,,przyczepkę''
Piotr Bydgoszcz
Sob 01 Gru, 2007
GrPol, Wywołany do tablicy, odpowiadam. Jak zapewne zauważyłeś swój post zatytułowałem "offtop" ponieważ zdobyłem sie bardzo ponury żart dotyczący formacji zwanej Żandarmerią Wojskową i jej ostatniego medialnego wyczynu. Możliwe że są w niej ludzie zajmujący sie tym z zamiłowania i profesjonaliści w każdym calu, ale zatrzymanie, jego oprawa, Kolegów z Bielska pokazało, że jest coś nie tak. Jako cywilowi nie podoba mi się to i wyraziłem swoją niezgodę na takie zachowanie. Według mnie osoby uczestniczące w procesie decyzyjnym i odpowiedzialne za sprwadzenie operacyjne wykazały się amatorstwem i brakiem poszanowania innych, jak żołnierzy i obywateli, to jest moje zdanie i jednocześnie ostatnie słowa na temat Żandarmów!!
Pozdrawiam Piotr
Ciekawe jest to, że za taką wypowiedź nie zarobiłeś paska.( ) Znak czasów...?
Nie Ty będziesz decydował w tym zamiarze. Proszę bez głupawych podtekstów
Teraz do brzegu ...
Piotr Bydgoszcz - sądzę, że jako cywil powinieneś zachować daleko idący umiar w ocenie działania żandarmów. Oczywiście nikt nie zabrania Ci prezentować swoich odczuć. Jeśli mój post był dla Ciebie niemiły - przepraszam.
Polityczne deklaracje pchają do Afryki 350 żołnierzy i cywilów z Polski (pododdziały Wojsk Lądowych i ŻW, logistyka, pododdziały inżynieryjne). Ciekaw jestem ciągle co legło u podstaw podjęcia decyzji o skierowaniu tam 150, a potem 350 Polaków. Unia Europejska, w ramach interesów, której podobno mamy w Afryce się pojawić, nie jest skora do deklarowania i wysyłania wojsk. Dlaczego więc my, którzy ledwo zipiemy przez te kilka operacji, w które obecnie jesteśmy zaangażowani, wysyłamy następny kontyngent? Mamy za dużo ludzi, sprzętu i pieniędzy czy też po prostu nie potrafimy liczyć?
Chodzi o relacje polsko-francuskie i interesy Francji w Czadzie a nasze w Europie. W Czadzie stacjonują bodajże trzy jednostki Legii Cudoziemskiej (FFL).
Lektura allafrica.com nie napawa optymizmem.
A może jakiś link do wiadomości dla tych, którzy nie znają tak dobrze języka naszych "przyjaciół zza oceanu"?
Ciekaw jestem ciągle co legło u podstaw podjęcia decyzji o skierowaniu tam 150, a potem 350 Polaków.
Już Ci tłumaczę. Polska miała najpierw wysłać 150 żołnierzy. Kto i kiedy ogłosił, że zostanie wysłanych więcej polskich wojsk do Czadu?
Ano zrobili to Francuzi przed szczytem Unii Europejskiej. Ponieważ kaczorom bardzo zależało na bzdurnym traktacie z Joaniny (który de facto Polsce nic nie daje, a jeżeli wzmacnia czyjąś pozycję to Niemiec) nie zdementowali oświadczeń z Paryża. Tym samym rząd polski został postawiony przed faktem dokonanym i nic nie mógł zrobić.
Na szczycie prezydent Francji odgrywał rolę polskiego adwokata, między innymi dzięki czemu traktat z Joaniny przeszedł, a kaczy rząd musiał wywiązać się z zobowiązania wysłania więcej żołnierzy do Czadu. Ówczesny premier mógł po przylocie odtrąbić "sukces".
Inna sprawa, że po zmianie warty, rząd Tuska zapowiedział, że podtrzymuje międzynarodowe zobowiązania poprzedników.
[ Dodano: Nie 02 Gru, 2007 ]
marek090967
Nie 02 Gru, 2007
Witam.
Zwróćcie uwagę na jedno- z jakich krajów są wojska ONZ w Afryce? Pomińcie wojska, które tam dowodzą bo mają historyczne zażyłości i swój interes.
Moim zdaniem to kraje trzeciego świata. ( czyli skoro tam się wybieramy to zalicza nas ONZ do tej grupy )
Witam.
Moim zdaniem to kraje trzeciego świata. ( czyli skoro tam się wybieramy to zalicza nas ONZ do tej grupy )
Nie jest tak źle jak na pierwszy rzut oka może to wyglądać. Operacja, w której ma brać udział polski kontyngent, realizowana będzie na podstawie rezolucji ONZ, ale pod flagą UE, więc nie możemy mówić o zaliczaniu nas do krajów trzeciego świata, bo w konsekwencji trzeba by do wspólnego wora wrzucić Francję, Irlandię, Szwecję, Austrię, Grecję, Hiszpanię i chyba jeszcze kilka państw europejskich, które zgłosiły udział w operacji w Czadzie.
Inaczej ma się sprawa z planowaną operacją ONZ w Sudanie. Tam trzon sił mają tworzyćkraje Unii Afrykańskiej, więc trzon sił pochodzi - jak wolisz - z krajów trzeciego świata. Wynika to z dwóch powodów:
1. ograniczenia nałożone na ONZ przez prezydenta Sudanu, który nie chce widzieć u siebie wojsk europejskich, obawiając się - i słusznie - że będą one jedynie zabezpieczać sobie swoje interesy w jego kraju
i po 2. wynika to z polityki ONZ, które forsuje użycie wojsk Unii Afrykańskiej do prowadzenia operacji pod błękitną flagą na kontynencie afrykańskim. Podobno dowodzić operacją w Sudanie w jej pierwszej fazie (przemieszczenie i rozmieszczenie wojsk w Darfurze) ma SHIRBRIG. I jest to jedyne ustępstwo na rzecz wojskowej obecności Europy w Sudanie. Rozmowy wciąż trwają, operacja utknęła w martwym punkcie, a Darfur nadal woła o pomoc.
jarbla - decyzja o 350-osobowym kontyngencie wypłynęła podczas wizyty Prezydenta RP we Fracji przed szczytem, na którym decydowano o Joaninie. Wystąpienie francuskiego MON i MSZ było dyplomatycznym faux pass, ale decyzja była nasza (naszego Prezydenta). Pytam nie o to jak i kiedy podjęto decyzję, ale po co i na jakiej podstawie padło to 350. Co innego polityka, a co innego zimna kalkulacja możliwości SZ RP. Co do tego, że tę żabę musi zjeść nowa ekipa -zgadzam się.
Świtek odpowiada na pytanie po co i zapewne ma rację: interesy Francji w Czadzie i nasze w Unii Europejskiej, w tym zdaje się zwłaszcza z Francją. Jednakże czy dla tychże stosunków w UE nie powinniśmy politycznie eksploatować wspólnej z Francją misji w Demokratycznej Republice Konga? Czy nie możemy wskazywać na nasze zaangażowanie na Bałkanach, w tym szczególnie udział w misji UE w Bośni i Hercegowinie? Czyż nie jest atutem wspólne działanie z Hiszpanami w ich batalionach w Libanie i Bośni? Mamy jeszcze przecież policjantów w Prisztinie, co prawda pod flagą ONZ, ale na co dzień współpracujących z europejczykami. Mało? Potrzeba nam jeszcze jednej misji skoro te, w które jesteśmy zaangażowani są tak obciążające? I czy musi armia stanowić polityczną kartę przetargową załatwiającą doraźne interesy?
[ Dodano: Nie 02 Gru, 2007 ]
decyzja o 350-osobowym kontyngencie wypłynęła podczas wizyty Prezydenta RP we Fracji przed szczytem, na którym decydowano o Joaninie. Wystąpienie francuskiego MON i MSZ było dyplomatycznym faux pass, ale decyzja była nasza (naszego Prezydenta). Pytam nie o to jak i kiedy podjęto decyzję, ale po co i na jakiej podstawie padło to 350.
Francuska dyplomacja nie jest na tyle głupia aby popełniać takie faux pass. To było chłodne i cyniczne, ale skuteczne, wyciśnięcie z Polski większych sił. Nasi dyplomaci mogliby się uczyć skuteczności.
Przed szczytem prezydent pewnie składał niezobowiązujące deklaracje w cztery oczy w stylu: gdyby Francja nas poprała na szczycie, Polska mogłaby rozważyć zwiększenie zaangażowania..., itp, itd.
Bracia Kaczyńscy (razem z ich "wybitną" minister MSZ) myśleli, że po szczycie w jakiś sposób się wymigają, a zwiększenie zaangażowania to będzie, np. wysłanie większej ilości żywności i sprawa będzie odfajkowana.
Ale rozmowy z dyplomacją francuską to jednak troszkę inny poziom niż uprawianie polityki na naszym prowincjonalnym poletku. Stąd właśnie wypowiedź francuskiego ministra o "miłym zaskoczeniu" przed szczytem aby pozbawić Polaków jakiegokolwiek pola manewru.
A teraz na gwałt się szuka dodatkowych żołnierzy do owych 150. To nic, że niedostatecznie przygotowani. Będą się uczyć na miejscu.

Do Czadu z Polski pojadą nie tylko żandarmi
Stefan Fuglewicz
Czw 06 Gru, 2007
Nie bardzo rozumiem. Czemu powyższa informacja miałaby zaprzeczać humanitarnemu charakterowi misji? Jest tam "gorąco", więc kontyngent musi być uzbrojony po zęby, żeby zniechęcić różnych watażków do przeszkadzania mu w działaniach humanitarnych.
A czy faktycznie zniechęci - cóż, gwarancji nie ma...
Jak rozumiem HMMWV jadą nasze czyli nieopancerzone? Czy może coś się ruszyło w sprawie pakietów opancerzenia dla tych wozów?
Panie Stefanie. Od dawna twierdziłem że gdyby ta misja powstała dwa lata temu wtedy argument o jej „humanitarnych” celach miałby podstawy rzeczowe i ugruntowane. Obecnie sytuacja w tamtym regionie jest moim zdaniem o wiele bardziej poważna i głównym zagrożeniem nie jest kryzys humanitarny, który ma miejsce od kilkudziesięciu miesięcy. Problemem faktycznym jest upadek obecnego reżimu w Czadzie i w zasadzie całego państwa. Jestem ciekawy ilu żołnierzy wie, że państwo do którego jadą i na terenie którego będą nieść „pomoc humanitarną” jest w stanie wojny ze wschodnim sąsiadem, państwem z którego ci uchodźcy pochodzą?
To jest de facto zaangażowanie się w brudną, postkolonialną wojnę, na którą nawet rząd francuski nie mógł wybrać samodzielnie by nie był posadzony o wspieranie „dość kontrowersyjnego” prezydenta, który już dawno sprzeniewierzył się tak hołubionym przez zachód wartościom. Z drugiej strony mamy Dżandżawidów wspieranych przez rząd sudański który zdaje się jest w tym konflikcie inspirowany i (nie wprost) popierany przez jedno azjatyckie mocarstwo. Głównie z tych powodów do tej misji nie ma chętnych i niewiele państw chce się angażować, nawet materialnie. Wystarczy parę ofiar wśród żołnierzy z EU by ich aktywność ograniczyła się do siedzenia w ufortyfikowanych bazach i nie prowokowania rozmaitych bojówek, milicji i zwykłych band.
Jak zwykle nasi neofici chcą być świętsi od Papieża i z szaleńczą odwagą posyłają ... naszych żołnierzy na najbardziej niebezpieczne akcje. Zarówno niebezpieczne, jak i bezsensowne. Ale po nich ... choćby i potop.
na portalu dziennik.pl (całość -
http://www.dziennik.pl/op...go_szukac.html)
Andrzej Talaga, szef działu świat DZIENNIKA
poniedziałek 17 grudnia 2007 01:41
W Czadzie nie mamy czego szukać
(...)
Jeśli zgodnie z zapowiedziami rządu rozpoczniemy wycofywanie sił z Iraku latem 2008 r., a do Czadu trafimy wiosną, to przez dwa - trzy miesiące będziemy brali udział w trzech wojnach jednocześnie. W Afryce bowiem nie czeka nas tylko do wypełnienia humanitarny obowiązek pomocy uchodźcom z Darfuru. Czadyjscy rebelianci walczący z rządem wypowiedzieli wojnę Francji i jej sojusznikom z UE, czyli także Polakom. Trzy zamorskie interwencje naraz - kraj, który na to stać, musi być zaiste potęgą.
(...)
Politycy, którzy wysyłają wojsko za morza, nie zadbali o społeczną akceptację dla wspierania dyplomacji siłą. A wypadałoby. Tym bardziej, że żadna z toczonych przez nas wojen nie ma wiele wspólnego ani z bezpieczeństwem Polski, ani obroną naszych interesów strategicznych. Są to interwencje w imię bezpieczeństwa i interesów innych państw.
(...)
Teraz jedziemy do Czadu jako część ekspedycji Unii Europejskiej, by zaskarbić sobie względy Francuzów. Premier Tusk uznał Paryż za strategicznego sojusznika Polski w UE, nic dziwnego zatem, że ruszamy na francuską wojnę.
Unia nie jest organizacją powołaną do przeprowadzania operacji wojskowych, śle jednak do Afryki nie tylko logistyków czy policjantów, ale także oddziały bojowe. Nie ma też - podobnie jak Polska - interesów w Czadzie. Przeciwnie Francja. Czad to jej dawna kolonia, w której od dziesięcioleci interweniuje, broniąc aktualnego rządu przeciwko rebeliantom lub libijskiej inwazji z północy. Co my mamy z tym wspólnego? Unia i Polska mają za to interesy w Kosowie. To część Europy, a być może za parę lat także członek UE. To nasze podwórko i na nim powinniśmy koncentrować siły i środki.
(...)
A Czad? Czym odwdzięczy się nam Francja za naszych żołnierzy? Może co najwyżej wspieraniem polskich starań o utrzymanie dotacji dla rolników, których sama i tak potrzebuje. Na pewno nie poparciem dla członkostwa Ukrainy w UE, o które zabiegamy. Nie będzie strategicznego sojuszu Paryż - Warszawa.
Nic dodać, nic ująć. Bezsens naszego zaangażowania w Afryce w pigułce, a zarazem zwięzłe wskazanie gdzie nasze miejsce i prawdziwe interesy, w tym strategiczne (NATO, Europa,Bałkany, Ukraina). W krótkich żołnierskich słowach.
Stefan Fuglewicz
Czw 27 Gru, 2007
A czy teza tego artykułu nie jest trochę naciągana?
Do walk może dojść, ale być może wojska osłaniające obozy uchodźców nie będą atakowane (albo chociaż niezbyt mocno).
Czy to, że Francja ma w Czadzie jakieś interesy, jest powodem by obojętnie patrzeć na cierpienia i śmierć tysięcy ludzi?
Osobiście wolałbym, by Polska zrezygnowała z obrony "swoich strategicznych interesów" w Afganistanie...
A co do humvee - wszystko na to wskazuje, że będą "gołe". Oficjalnie - bo nie ma potrzeby, Land Rovery też nie mają osłon, to misja humanitarna (hm, hmm, czy czegoś Wam to nie przypomina...?), a w razie czego będą Rosomaki. A tak naprawdę - znowu ktoś zaspał...
Stefan Fuglewicz, kogo u licha obchodzi śmierć tysięcy osób. Tyle, jeśli nie dziesiątki umarło od co najmniej dwóch lat... Misja ONZ w Czadzie jest organizowana tylko i wyłącznie by wzmocnić obecny rząd w Czadzie funkcjonujący tylko i wyłacznie dzięki Francji...
A tak na marginesie... Nie wie Pan przypadkiem kto wspiera rebelię w Czadzie?
Stefan Fuglewicz
Czw 27 Gru, 2007
Kogo obchodzi śmierć tysięcy osób? Moim zdaniem każdego, kto nie jest bydlakiem. Po prostu. Nie patrzmy się na innych, ale sami postępujmy tak, jak należy.
Czy to, że rzeź trwa od paru lat, jest argumentem za tym, by ją dalej tolerować?
"Nie bycie bydlakiem" nie rozwiązuje problemu Poza tym wedle Pana postulatu powinniśmy być w Zachodnim Czadzie od końca 2004.... A dlaczego tam już nie jesteśmy?
Do walk może dojść, ale być może wojska osłaniające obozy uchodźców nie będą atakowane (albo chociaż niezbyt mocno)
Mam problem ze skomentowaniem tego tekstu.
Z całym szacunkiem dla SF, "być może" "albo chociaż niezbyt mocno" kojarzy mi się z aktualną świąteczną atmosferą: "życzę Wam i sobie".
Misja to nie spełnianie życzeń świątecznych, ale trud i obowiązek działania w terenie, działania natychmiastowego, zgodnie z bieżącą sytuacją, bez "wytycznych z centrali". Mamy już 7 polskich żołnierzy oskarżonych o to, że spowodowali śmierć cywilów działając najprawdopodobniej na rozkaz wymikający z sojuszniczego rozpoznania.
Czy
Stefan Fuglewicz
Czw 27 Gru, 2007
Hmm... myślę, że uzasadnieniem dla wojskowej obecności jest ZAGROŻENIE cywilów.
Ja wiem, że MOŻE być "gorąco" - natomiast uważam, że nie jest to powód, by nie jechać na tę misję.
Zauważcie, że wojsko posyła się właśnie tam, gdzie jest niebezpiecznie - gdyby nie było ryzyka, do niesienia pomocy humanitarnej wystarczyliby cywile.
Świtek - bo całe to ONZ jest do...
Podobnie zresztą jak inne organizacje i cała tzw. wspólnota międzynarodowa.
Ale skoro już politycy, na skutek jakiegoś splotu okoliczności, decydują się zrobić coś pożytecznego (a przynajmniej tak deklarują), to należy takie działania popierać.
Co nie znaczy, że angażując się w taką misję nie należy uważać, by się nie dać wmanewrować w cudzą wojenkę...
Stefan Fuglewicz, jeżeli nawet wydamy kilkadziesiąt milionów złotych na tą operację ale uda się dzieki temu uratować choćby jednego porządnego człowieka to i tak będzie sukces i pieniądze nie bedą wtedy, w moim mniemaniu, zmarnowane.
A może by tak prokuratorów którzy nie są wojskowymi a pracują w wojskowych prokuraturach tak na praktykę.
Nie ma problemu. Przy każdym PKW jest prokurator, zmieniający się wraz z kolejną zmianą kontyngentu.
Mam nadzieję że te 350 żołnierzy to będą chłopcy z ŻW.
Najlepiej oczywiście "kominarzy" z ŻW tam wysłać,przecież są tacy "dograni" w aresztowaniu potencjalnych ba....tów.
Tam będą mogli zweryfikować swoje umiejętności.
Pojadą i wrócą. No i? Może policyjne AT też wyślijmy? Także mają kominiarki
Mam nadzieję że te 350 żołnierzy to będą chłopcy z ŻW.
Najlepiej oczywiście "kominarzy" z ŻW tam wysłać,przecież są tacy "dograni" w aresztowaniu potencjalnych ba....tów.
Tam będą mogli zweryfikować swoje umiejętności.
To że żołnierze z OS wykonali rozkaz zatrzymania , nie znaczy chyba że oni sami chcieli zatrzymywać chłopaków z 18 !!! Może tak rozgraniczysz głowę od ręki i napiszesz coś o głowie która taka decyzję wydała .Zamiast obrażać żołnierzy ,którzy musieli wykonać rozkaz czy im się to podobało czy nie .
Znam kilku żołnierzy z OS i nie mają pozytywnego zdania na temat sposobu zatrzymania chłopaków z 18 i nawet trochę im wstyd za to co się stało choć nie mieli wpływu na to fatalne zatrzymanie .
Chyba wypadło by przeprosić !!! mimo66
A tak z innej beczki o z OS jedzie jedna kompania ….
Humanitarny charakter misji w Czadzie może zakończyć agresywna kampania rebeliantów w Czadzie przeciwko wszystkim siłom europejskim - wtedy bedziemy mieli
polski "Helikopter w Ogniu"Po co wklejasz jeszcze raz cały artykuł
P_E
Panie Stefanie, nie uważam tez artykułu, który pozwoliłem sobie wkleić za naciągane. Bardziej sądzę, że jest to jeden z nielicznych rozsądnych głosów w sprawie jakiegokolwiek zaangażowania naszych sił zbrojnych w operacji na kontynencie afrykańskim. Podkreślam jakiegokolwiek. Nie usprawiedliwiajmy współuczestnictwa w - jak słusznie zauważono – wzmacnianiu (obronie) interesów francuskich na tym kontynencie względami humanitarnymi. To pretekst, bo jak zapewnić bezpieczeństwo 500 tysięcznej rzeszy uchodźców siłami 4 tys. żołnierzy? Dodajmy, w warunkach wojny domowej. Przecież dla sąsiedniego Sudanu ONZ określiła liczbę sił na 26 tys. (!), a skala ludzkiego nieszczęścia jest w obu tych państwach porównywalna.
Doświadczenia francuskiej misji w Kongo w ubiegłym roku dowodzą niezbicie dwóch rzeczy: pierwsza to tymczasowość operacji na Czarnym Lądzie w imię demokracji i humanitaryzmu (po kilku miesiącach względnego spokoju, wojska ONZ znowu walczą na wschodzie kraju, a wynik wyborów prezydenckich jest jawnie kontestowany); druga to, że Francja dla swoich własnych interesów była i jest skłonna wykorzystywać Unię Europejską i siły zbrojne jej krajów. Nie ma w tym działaniu cienia humanitaryzmu, do którego tak uparcie się Pan odwołuje. To polityka i kolonialne interesy.
Nie twierdzę, że powinniśmy pozostać obojętni na sytuację w Czadzie. Twierdzę, że jeżeli już mamy się angażować naszymi SZ w operację w Afryce róbmy to, ale pod flagą ONZ. Każda inna flaga oznaczać będzie polityczne, bądź inne zaangażowanie.
Stefan Fuglewicz
Nie 30 Gru, 2007
No właśnie, nasza misja w Kinszasie. Jak jest oceniana z dzisiejszej perspektywy - coś to dało, przyczyniło się do poprawy sytuacji, zmniejszenia liczby ofiar? Czy była to misja humanitarna, czy polityczna, Polska została wykorzystana w jakichś rozgrywkach?
podobnie jak niektórzy z Was uważam, że pchanie się obecnie do Czadu to błąd. Lepiej skoncentrujmy się na utrzymaniu PKW w jednym góra 2 miejscach. Nie jesteśmy supermocarstwem. Lepiej mieć jeden dobrze wyposażony duży kontyngent niż dziadować i pożyczać od wszystkich w różnych zakątkach świata.
Proszę nie posądzać mnie o rasizm nie będę generalizować jak jedem kolego który pisał, że wszyscy w Afryce to lenia jak Arabowie, ale trochę miał racji.
Niestety nasza pomoc humanitarna żadko trafia do potrzebujących. Całe rządy afrykańskie i powiązane znimi elity władzy nauczyłe się żyć z niej. Pardoks polega na tym, że im więcej pomocy wysyłamy tym więcej jej potrzeba. Pamiętajmy, że głód w Afryce wynika nie tyle z uwarunkowań naturalnych ile właśnie z wojny i słabości władz. Poza tym pamiętajmy o demografii tam mnożom się jak króliki. Dla przykłady Nigeria w 1950 miała 32 mln. ludzi, dziś ma ponad 131 mln. ludzi. Skonfrontujcie to teraz liczbami dla Polski z tych samych lat.
Wracając dotematu podzielam opinię, że Czad to interes Francji anie nie UE ahumanitaryzm to taka bajka dla mas. Jak już się rzekło to wyślijmy tam wojsko i pojednej zmianie zwińmy się z tamtąd.
No właśnie, nasza misja w Kinszasie. Jak jest oceniana z dzisiejszej perspektywy - coś to dało, przyczyniło się do poprawy sytuacji, zmniejszenia liczby ofiar? Czy była to misja humanitarna, czy polityczna, Polska została wykorzystana w jakichś rozgrywkach?
Sytuacja jest mniej więcej taka (całość
http://allafrica.com/stories/200712210739.html):Congo-Kinshasa: Little Christmas Joy for Thousands Displaced By War in the East
21 December 2007
Posted to the web 21 December 2007
The humanitarian situation in Eastern Congo still remains dismal as fighting between rebels and government forces has displaced more than 800,000 people*. (...)
* Sytuacja humanitarna we Wschodnim Kongo nadal jest przygnębiająca od kiedy walki pomiędzy rebeliantami i siłami rządowymi zmusiły do ucieczki ponad 800 000 ludzi.
W walkach wykorzystywane są po stronie rebeliantów dzieci (rebelianci pod wodzą gen. Laurenta Nkunda zaprzeczają). Stronę rządową wspierają wciąż wojska ONZ (misja MONUC). Demokratyczne wybory prezydenckie, których przebieg zabezpieczały m.in. wojska w ramach misji UE pod przewodnictwem Francji zdały się na nic. Dokładna liczba ofiar nowego konfliktu nie jest znana. Liczba uciekinierów j.w. Walki w tym kraju z małymi przerwami trwają od ... 1944 r.
Misja EUFOR w Kinszasie była jak najbardziej polityczna, wzmacniająca związki prezydenta i jego popleczników z Francją, nie przynosząca Unii Europejskiej żadnych korzyści. Jak widać Demokratycznej Republice Konga również. Na pewno misja wojsk UE nie miała charakteru misji humanitarnej (chociaż PKW zajął się dystrybucją darów Caritas do jednego z sierocińców).
Czy Polska została wykorzystana w jakichś rozgrywkach? Nie wiem, ale "zaproszenie" do misji w Czadzie jest pokłosiem naszej obecności w DR Konga.
Efekty ? Tylko ręką machnąć, zdaje się, że nawet KGHM nie robi już tam interesów.
GrPol napisał
Sporo ostatnio mimo66 zjadliwych postów na tematów ŻW napisałeś w różnych miejscach forum. Widać nie taki z Ciebie szczęśliwy emeryt za jakiego chciałbyś uchodzić. A do tego niedoinformowany, więc pozwól:
Tak ,napisałem kilka tekstów które mogą się nie podobać ŻW itp.
Są to moje teksty i nie wycofuję się z nich.
Co do mojego "szczęścia emeryta",czuję się spełniony w życiu cywilnym,zwiedzam,pracuję,mam kochającą rodzinę ,a od 8.07.2007r wnuka.
Więc jestem szczęśliwym emerytem.
Faktycznie nie jestem do końca poinformowany o naszych siłach wysyłanych do tego egzotycznego kraju.
Zaproponowałem tylko jedną "sprawdzoną" formację która napewno wstydu nam nie przyniesie.(patrz aresztowanie 7 chłopaków)
Profesjonalizm aż bije po oczach z twarzy zamaskowanych kominiarkami
Pozdr
Zaproponowałem tylko jedną "sprawdzoną" formację która napewno wstydu nam nie przyniesie.(patrz aresztowanie 7 chłopaków)
Profesjonalizm aż bije po oczach z twarzy zamaskowanych kominiarkami
A T
Profesjonalizm aż bije po oczach z twarzy zamaskowanych kominiarkami
Może ktoś , pogrozi palcem . OK - Bo takie wypowiedzi sa troche nie "ładne" i nie merytoryczne co do dyskusji .
Chyba ze ktoś szuka zaczepki . lub itp.
Masz rację, proszę
Prawie emeryt
Sro 02 Sty, 2008
Klich: z Iraku do Czadu
onet.pl
MON o polskim kontyngencie w Czadzie
Polski Kontyngent Wojskowy w Czadzie ma osiągnąć pełną gotowość do działania w czerwcu przyszłego roku - poinformowali przedstawiciele Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.
Zastrzegli, że termin ten może ulec zmianie w zależności od decyzji na szczeblu Unii Europejskiej.
Na przełomie marca i kwietnia w rejon misji ma zostać wysłana grupa przygotowawcza, m.in. pododdziały - inżynieryjny i logistyczny oraz sekcja medyczna. Siły główne mają być przetransportowane do połowy maja. Polska planuje skierowanie do operacji w Czadzie 350 żołnierzy i pracowników wojska. Do ich zadań ma należeć m.in. patrolowanie terenu oraz ochrona konwojów z pomocą humanitarną i obiektów o szczególnym znaczeniu, np. pasów startowych.
W połowie listopada szef MON Bogdan Klich zadeklarował w Brukseli, że Polska jest gotowa wysłać do Czadu 350 osób, zastrzegając, że oczekujemy wsparcia logistycznego dla naszego kontyngentu.
Jak podkreślali w czwartek przedstawiciele Sztabu Generalnego, operacja w Czadzie będzie sprawdzianem m.in. w zakresie zabezpieczenia transportu. Obszar działania to znaczna powierzchnia, w większości teren pagórkowaty i pustynny o ubogiej sieci dróg - prawie wyłącznie gruntowych, które w porze deszczowej stają się miejscami nieprzejezdne.
Odległość między planowanymi portami, gdzie miałby nastąpić wyładunek sprzętu np. w Kamerunie, a stolica Czadu - N'Djameną wynosi ok. 2 tys. km, a lotnisko w N'Djamena jest zdolne do przyjęcia dziennie tylko jednego samolotu AN 124. Transport samolotami C-130, CASA, C-160 możliwy jest do bazy Abeche; do wysuniętych baz dolecieć można jedynie śmigłowcami.
Tymczasem, choć unijna misja miała rozpocząć się w grudniu, wciąż brakuje śmigłowców - transportowych i do ewakuacji medycznej. Trwają rozmowy, które kraje je wyślą. Jak podkreśla Szef Sztabu WP gen. Franciszek Gągor, "trudno wyobrazić sobie prowadzenie operacji w Czadzie bez wsparcia śmigłowcowego".
Na pytanie, czy Polska jest w stanie, w sytuacji awaryjnej, zapewnić sobie śmigłowce we własnym zakresie, gen. Gągor powiedział, że "wojsko jest przygotowane na różne warianty". Podkreślił jednak, że wysłanie własnych "śmigieł" oznaczałoby konieczność zwiększenia liczebności kontyngentu; przykładowo wysłanie dwóch Mi8 wiązałoby się z dodatkowymi 40-50 etatami.
Jak poinformował dziennikarzy szef SG, polski kontyngent ma stacjonować w jednej bazie i będzie miał swój obszar odpowiedzialności. "Mamy w tym zakresie swoje preferencje i je negocjujemy, nie chciałbym jeszcze podawać rejonu odpowiedzialności" - powiedział Gągor.
Wszystkie planowane bazy wojsk EUFOR nie posiadają obecnie żadnej infrastruktury; na miejscu nie ma wody i elektryczności. Dowództwo Operacyjne UE zamierza w ramach wspólnego finansowania m.in. wykopać studnie, pociągnąć rurociągi, wyrównać teren pod bazę i usypać wały ochronne. Pozostałe prace znajdują się w gestii narodowych kontyngentów.
Gen. Gągor pytany o poziom bezpieczeństwa misji powiedział, że "nigdy nie da się wszystkiego przewidzieć". "Zdajemy sobie sprawę, że w tej operacji zagrożenie bezpieczeństwa istnieje; dużym wyzwaniem będzie też klimat, warunki terenowe i infrastrukturalne" - dodał.
Szef Sztabu nie chciał sprecyzować kosztów misji polskiego wojska w Czadzie, oszacował je na "kilkadziesiąt milionów".
Celem sił pokojowych UE jest powstrzymanie groźby rozpowszechniania się konfliktu w Darfurze (Sudan) oraz zapewnienie bezpieczeństwa i stabilizacji w rejonie wschodnim Czadu. Dotychczas udział w niej zadeklarowało 11 państw.
To chyba jak na razie najobszerniejsza medialna informacja nt. uwarunkowań misji w Czadzie. Wynika z niej jasno, że przygotowanie operacji idzie UE (czyt. Francuzom) jak po grudzie. Przesunięty termin wynika przede wszystkim z braku śmigłowców, które w kraju praktycznie kompletnie pozbawionym dróg są wręcz niezbędne. My też nie planujemy dla naszego kontyngentu śmigłowców, ale za to "wojsko jest przygotowane na różne warianty".
Wynika z niej jasno, że przygotowanie operacji idzie UE (czyt. Francuzom) jak po grudzie. Przesunięty termin wynika przede wszystkim z braku śmigłowców, które w kraju praktycznie kompletnie pozbawionym dróg są wręcz niezbędne. My też nie planujemy dla naszego kontyngentu śmigłowców, ale za to "wojsko jest przygotowane na różne warianty".
Francuzi zagrali sprytnie... Udało im się zorganizować własną misję ekspedycyjna pod flagami ONZ i UE ale się przeliczyli jeżeli chodzi o koszty. Tutaj nikt Francuzów sponsorować nie chce i to jest główny powód opóźnień. Natomiast z powyższego artykułu można wnioskować, że być może to właśnie my Francuzów wspomożemy... Taka nowa świecka tradycja w ramach powiedzmy, podziękownia Polski za wsparcie ee wrześniu 1939... brrrrr...
Francuzi zagrali sprytnie...
, podziękownia Polski za wsparcie ee wrześniu 1939... brrrrr..
1939 Sorry ale to taki mit że Francuzi nie pomogli.
Dla mnie to był szok że to nie tak do końca było ... Ale to kompletnie nie na temat.
(pozdrawiam i zachęcam do zainteresowaniem się 1939r.)
znikam z tematu...
Tak tak pomogli, siedzieli w okopach linii Maginota i pili kawkę
A minister obrony Francji słał depesze do Warszawy że ofensywa ruszyła... bombowce wykonują bombardowania zaplecza wojsk niemieckich.Oj naiwny naiwny...
10 stycznia br.posłowie sejmowej Komisji Obrony Narodowej otrzymali informacje na temat planowanej misji w Czadzie.
(artykuł na
http://www.redakcjawojsko...1032&Itemid=27)Czad: kontyngent ze śmigłowcami
Napisał (art.)
piątek, 11 stycznia 2008
Do 400 żołnierzy i pracowników wojska wzrosła liczebność polskiego kontyngentu, planowanego do użycia w misji Unii Europejskiej w Czadzie. Koszty misji, która będzie trwała rok, oszacowano na 100 mln zł. – Nie przewidujemy jej przedłużenia – oświadczył 10 stycznia na forum sejmowej Komisji Obrony Narodowej Stanisław Komorowski, podsekretarz stanu w MON. – W marcu przyszłego roku mogłaby się zakończyć, jeśli zacznie się w marcu tego roku – dodał gen. Franciszek Gągor, szef Sztabu Generalnego WP. – W najbliższym czasie kolejna grupa naszych oficerów uda się na rekonesans do Czadu.
Kontyngent zwiększono o 50 żołnierzy w związku z zamiarem wysłania dwóch śmigłowców Mi-8, mających zapewnić transport i ewakuację medyczną. Pełną gotowość PKW EUFOR ma osiągnąć w czerwcu. Transport do Czadu miałby się zacząć na przełomie marca i kwietnia, najpierw jednak potrzebna jest decyzja UE o rozpoczęciu misji. Unia ma ją podjąć 28 stycznia. Nasz kontyngent będzie drugim co do wielkości po zgrupowaniu francuskim. I będzie działał z ograniczeniami narodowymi. – Operacje będą prowadzone tylko z jednej bazy – kwatery batalionu manewrowego oraz jednostek logistyki i zabezpieczenia. Zadania żołnierze będą wykonywać wyłącznie na terenie Czadu – zapowiedział wiceminister Komorowski. – Obecnie 150 żołnierzy, głównie żandarmów, po odbyciu szkolenia i przyjęciu szczepień ochronnych, jest gotowych do wyjazdu na misję – dodał.
W kontyngencie, oprócz wojskowych policjantów z Oddziału Specjalnego ŻW w Gliwicach (uczestników misji EUFOR w Kongu w 2006 r.), będzie też kompania piechoty z 17 BZ, kompania inżynieryjna 1 BSap, Narodowy Element Logistyczny z 10 BLog, dwa śmigłowce z załogami i obsługą z 25 BKPow oraz sekcja kontrwywiadu wojskowego.
Przewodniczący komisji obrony Janusz Zemke ocenił, że misja w Czadzie ze względów klimatycznych będzie najtrudniejsza pod względem zabezpieczenia medycznego. Gen. Gągor zapewniał, że wojsko przygotowuje opiekę medyczną na właściwym poziomie. Zabieramy do Czadu ambulatorium, świadczące pomoc medyczną na poziomie 1+. Szpital polowy poziomu 2 wystawi inny kraj. Pytany o zagrożenia zamachami przytoczył opinię kontrwywiadu, według której w Czadzie zagrożone w większym stopniu niż wojsko będą „miękkie cele cywilne”. Powiedział też, że nasi żołnierze będą stacjonować na północy lub w centrum kraju i że prawdopodobnie jeden z krajów (nie Polska) zgodzi się pełnić rolę wiodącą w dziedzinie logistyki.
(...)
Stanisław Komorowski powiedział posłom zaniepokojonym negatywnym wpływem kosztów misji na tempo modernizacji technicznej, że Wojsko Polskie jest w stanie utrzymywać jednocześnie w operacjach zagranicznych maksymalnie do 4000 żołnierzy. Przypomniał, że zgodnie z tendencjami natowskimi (tzw. cele George’a Robertsona) 40% personelu sił zbrojnych powinno być przeszkolonych do udziału w operacjach ekspedycyjnych, zaś 8% personelu powinno być w każdej chwili gotowych do wyjazdu. – Tego poziomu jeszcze nie osiągnęliśmy. W tym roku będziemy grubo poniżej tych wskaźników. Ale cały proces modernizacji, restrukturyzacji i profesjonalizacji armii właśnie ku temu ma prowadzić – stwierdził. Gen. Gągor dodał, iż największe są możliwości ludzkie, mniejsze sprzętowe. – Na uwadze musimy mieć oczywiście wpływ misji na tempo unowocześniania wojska.
Ano 400 nie 150 i nie 350, do tego śmigłowce i ani słowa o tym ... czego my tam do diabła szukamy! Nasze zaangażowanie w misję w Czadzie rośnie z miesiąca na miesiąc, a sensu i końca nie widać. Chyba, że liczebnością żołnierzy na misjach i gotowych do użycia na misjach mamy zamiar w tym roku wypełnić cele Gearge`a Robrtsona, o których mowa w ostatnim akapicie artykułu.
No, bo jak sensownie wytłumaczyć nasz udział w misji w Afryce?
Polska ma aktywnie wspierać ideę utworzenia europejskich sił zbrojnych, którą to ideę głosi publicznie m.in. Sarko, Blair go w tym aktywnie wspiera - filarem tych sił mają być dwa europejskie mocarstwa atomowe (W.Brytania i Francja). Europejskie siły zbrojne mają być uzupełnieniem NATO, które jest - wg części UE - zbytnio zdominowane przez USA. Chcąc się liczyć, i w NATO (USA), i w UE (bliscy partnerzy), musimy dość szybko zwiększyć swoją obecność zagraniczną. Wspierając militarnie naszych partnerów w UE (Francję), chcemy uzyskać w zamian wsparcie - lub choćby zrozumienie - w sprawie bezpieczeństwa energetycznego. Niemcy są uzależnione od rosyjskich surowców energetycznych, natomiast Francja w większości opiera się na energetyce jądrowej, więc jest dla nas bardziej obiecującym partnerem. Wycofanie wojsk w Iraku wcale nie jest podyktowane chęcią zmniejszenia zagranicznej obecności militarnej, ale paradoksalnie koniecznością zwiększenia tej obecności. Tyle, że w misjach, które choćby potencjalnie mogą nam coś przynieść. Irak pod tym względem to już przegrana sprawa. Natomiast Czad, choć nic nam do niego, jest dobrym miejsce zgrywania i testowania działania sił europejskich. Przeciwnik nie jest zbyt mocny, więc niebezpieczeństwo porażki nie jest zbyt wielkie. No i jak "przeczyszczą" nieco teren, to chociaż będzie gdzie następny "Dakar" urządzić.
I jeszcze jedno - utworzenie europejskich sił zbrojnych i nasza spora w tym aktywność, to bodajże jedyna sprawa, w której jest zgodność PO i Kaczyńskich.
G. Hołdanowicz
Wto 15 Kwi, 2008
Jak już gdzieś tu napisałem humvee nie będzie w Czadzie na dziś. Żandarmi swoje dopancerzone M1151A1 (dawniej określano 1151P1) mają dostać w I kwartale 2009, a pozostałe nie mają żadnego pancerza.
Natomiast nie mogę znaleźć wątku w którym pisano o zakazie jazdy terenowej Dzikami. Okazuje się, że zakaz wprowadzono na poziomie OS Gliwice. Ponoć w KG ŻW nic o tym nie wiadomo. Zwracam uwagę, że o ile Landkami można wykonywać różne sztuczki a la AT, to jednak nie mają one żadnego pancerzyka, nawet najprostszego. Dzik po poprawkach w wyniku fazy wdrożeniowej jest dodatkowo chroniony. To rzecz jasna nie LOSP. Ale jednak ochrona jest nieporównywalna. A reszta to kwestia taktyki i wyszkolenia.
Prawie emeryt
Pią 30 Maj, 2008

Polacy już są w Czadzie
więc powstanie tam także nasza kuchnia.
Kasyno, ''poleciało Rusłanem'' w dniu wczorajszym z lotniska Wrocław-Strachowice jak i dodatkowe 77 ton Cargo ...
Na tą chwilę gros ludzi w Czadzie jest bez rozkazów personalnych, czyli notabene nie mają prawa tam być nie mówiąc o ewentualnym odwołaniu.
Również nie ma być dodatku klimatycznego co jest śmieszne w porównaniu do misji w Iraku i Afganistanie, gdzie klimat jest lżejszy.
A najśmieszniejsze jest to, że żołnierze nie mają amunicji do broni, gdyż jest ona w bazie w Iribie. Ale żeby tam dotrzeć trzeba jechać w konwoju, który po raz kolejny został przełożony ze względu na działalność rebeliantów
Ale Francuzi obiecali, że dadzą naszym po magazynku na drogę
Również nie ma być dodatku klimatycznego co jest śmieszne w porównaniu do misji w Iraku i Afganistanie, gdzie klimat jest lżejszy.
Sorki, ale pierwszy raz slysze o czyms takim, jak dodatek klimatyczny na misjach.
Przeciez czegos takiego nie ma w rozporzadzeniu nt. naleznosci dla zolnierzy sluzacych poza granicami panstwa.
Sorki. Źle się wyraziłem. Ten dodatek tak potocznie się nazywa. Chodziło mi o dodatek, który może wynosić od 20 do 70% podstawy. Niestety nie pamietam jak on się dokładnei nazywa.
O ile dobrze wiem nie ma zadnego dodatku (jakby sie on nie nazywal) zwiazanego z uciazliwosciami klimatycznymi na misji, bo to chyba sugerujesz porownujac klimat Czadu do Iraku i Afganistanu.
No właśnie o to chodzi, że jest. Wiem, bo będąc na 8 zmianie w Iraku dostawałem go w maksyamlnej wysokości tj. 70% podstawy. Plus do tego dodatek za opuszczanie bazy.
Dzis ruszył konwój, który cel ma osiągnąć za 4 dni. Żołnierze jadący w nim dostali po 5 esek na głowę. W sumie to dostali o jedną Eskę za dużo
No właśnie o to chodzi, że jest. Wiem, bo będąc na 8 zmianie w Iraku dostawałem go w maksyamlnej wysokości tj. 70% podstawy.
171 Bylbym ci wdzieczny o podanie szczegolow tego dodatku, a przede wszystkim jego podstawy prawnej, choc niestety podejrzewam ze mowisz o dodatku tzw "wojennym" ktory jest sankcjonowany rozporzadzeniem MSZ w sprawie stref wojennych.
Polska baza w Czadzie jest gotowa do przyjęcia głównych sił naszego kontyngentu - ogłosił w sobotę w bazie Iriba szef MON Bogdan Klich. W najbliższych dniach dotrą tam polskie Rosomaki i żołnierze z kompanii manewrowych.
- Przez problemy logistyczne nie było to takie oczywiste - zaznaczył Klich w przemówieniu do polskich żołnierzy w bazie Iriba. - Ale widzę, że żołnierze wykonali ciężką, świetną robotę. Można ogłosić wstępną gotowość operacyjną.
Baza położona jest na północnym wschodzie Czadu. Już teraz jest tu ponad 170 polskich żołnierzy, którzy od kwietnia przygotowywali ją na przyjęcie głównych polskich sił (docelowo będzie tu 400 Polaków).
W rejonie ich odpowiedzialności znajduje się obóz uchodźców, w którym koczuje 18 tys. ludzi. Stoją już klimatyzowane namioty (wojsko czeka na klimatyzowane kontenery), baza jest otoczona wałem ziemi i koncentriną, czyli zrolowanym drutem kolczastym.
Żołnierze mówią, że trzeba uważać na skorpiony, węże i komary, które roznoszą malarię. Rebeliantów się nie boją, bo, jak mówią, ci obawiają się ich siły ognia.
Żołnierze mówią, że najtrudniejsze w tej misji jest zorganizowanie logistyki. Do Irimy mogą docierać tylko małe samoloty, bo pas startowy wokół bazy to po prostu ubita ziemia. Transporty żołnierzy mogą liczyć więc najwyżej kilkadziesiąt osób. Ale ciężki sprzęt musi jechać już na kołach, co trwa tydzień.
W tej chwili w stolicy Czadu, Dżamenie, są już trzy polskie śmigłowce transportowe Mi17, do Iriby zmierza konwój opancerzonych transporterów Rosomak, w sobotę w Czadzie wylądowało kolejnych kilkudziesięciu polskich żołnierzy, którzy wejdą w skład tzw. grup manewrowych, czyli będą prowadzili patrole, by zabezpieczyć pomoc humanitarną docierającą do obozów uchodźców.
Lokalne władze proszą Polaków o pomoc, m.in. w remoncie szkoły, która jest w opłakanym stanie. - To da się zrobić i nie będą to duże pieniądze - zadeklarował od razu Bogdan Klich.
Żołnierze chcą też naprawić drogi w okolicach Iriby.
W ten sposób za kilka dni w bazie Irina będzie ponad 200 polskich żołnierzy (docelowo ma być ich 400). Są też Francuzi i Irlandczycy, a chcą dołączyć także Chorwaci.
Polska misja w Czadzie jest częścią operacji Unii Europejskiej (EUFOR), w której największy kontyngent wystawiają Francuzi (2100 żołnierzy). Ale polski kontyngent będzie drugim co do wielkości. Pełną gotowość operacyjną, co oznacza m.in. rozpoczęcie prowadzenia regularnych patroli, nasze wojsko ma osiągnąć we wrześniu. Pierwsi polscy żołnierzy przylecieli do Czadu w kwietniu tego roku (jest to tzw. grupa przygotowawcza).
Pożyjemy, zobaczymy jak na prawde wygląda stan przygotowania do misji.
Takie małe podchwytliwe pytanie - kto budował Camp - czy ludzie z doświadczeniem (Irak , A-stan) czy znowu żółtodzioby ?
Tutaj jest strona oficjalna misji EUFOR Tchad/RCA. Jest tam sporo informacji, ciekawych zdjec i filmow (m.in. Polacy w bazie North Star Camp w Iribie).
plut. pchor. rez
Pon 30 Cze, 2008
Kolejny ciekawy artykuł w jakich to miłych okolicznościach przyrodu działaja Nasi żołnierze. Wypowiedź gen Packa bardzo fajna na temat wojska rządowe a rebelianci.
Za Rzeczpospolitą:
Polska flaga w sercu Afryki
Jacek Przybylski 29-06-2008, ostatnia aktualizacja 30-06-2008 08:24
W temperaturze 50 stopni Celsjusza w cieniu ponad 200 naszych żołnierzy będzie ochraniać uchodźców z Darfuru - pisze Jacek Przybylski z Iriby i Ndżameny
Lot ze stolicy Czadu Ndżameny do polskiej bazy w Iribie trwa około dwóch godzin. Podróż samochodem zajęłaby około siedmiu dni. Dookoła zbudowanej przez Polaków bazy rozciąga się trzymetrowy wał. W środku są klimatyzowane namioty, kontenery, nawet mała siłownia, choć, patrząc na wskazujący 45 – 50 stopni C w cieniu termometr, trudno uwierzyć, że komukolwiek chce się tu ćwiczyć.
Polacy mieszkają w Iribie od trzech miesięcy. Jeszcze w marcu na miejscu North Star Camp była pustynia. W sobotę Polacy osiągnęli wstępną gotowość operacyjną. W obecności ministra obrony na maszt wciągnięto biało-czerwoną flagę. – To najpoważniejsza operacja Unii Europejskiej, w której bierzemy udział – podkreślał Bogdan Klich. Ma nadzieję, że misja ta wzmocni naszą pozycję we Wspólnocie.
Czad jest chyba jednym z nielicznych państw na świecie, do których bez kompleksów mogą polecieć członkowie polskiego rządu odpowiedzialni za budowę dróg. Te w stolicy wyglądają gorzej niż nasze powiatowe, a na prowincji jeździ się często po wyschniętych korytach rzek. Transport sprzętu ze stolicy – w porze suchej – trwa około siedmiu dni.
– Powierzchnia wielu dróg przypomina tarkę. Po kilkuset kilometrach wibracji rozkręcają się śruby i słabszej konstrukcji samochód może się rozpaść. To samo dzieje się z materiałami budowlanymi. Worki z cementem po pewnym czasie się rozsypują – opowiada ppłk Marek Gryga, zastępca dowódcy polskiej misji w Czadzie.
Wkrótce sytuacja jeszcze się pogorszy. W czasie pory deszczowej wiele dróg zostanie zalanych, a ponieważ nikt tu nie buduje mostów, różne części kraju zostaną od siebie odcięte, póki nie opadnie woda. W porze deszczowej może się okazać, że konwoje lądowe w ogóle nie będą możliwe. Problemem są też burze, również piaskowe, podczas których wiatr potrafi wyrwać ogromny wojskowy namiot i przenieść go na odległość kilkunastu metrów.
– Zagrożeniem dla zdrowia mogą być też różne stworzonka. Widzieliśmy już węże, skorpiony i duże pająki. I oczywiście są choroby, takie jak malaria, cholera, gorączka krwotoczna – opowiada płk Przemysław Majchrzak, lekarz z polskiej misji w Czadzie.
– Dotąd – mimo wysokich temperatur – nie było kłopotów związanych z klimatem. Choć często zdarzają się zapalenia spojówek i podobne problemy, Czad jest przecież określany mianem światowego centrum zapylenia – dodaje płk Majchrzak. Na szczęście na razie nie ma komarów przenoszących choroby. Zapewne przylecą wraz z porą deszczową.
Ale to nie klimat najbardziej zagraża polskim żołnierzom. Co pewien czas przez wschodni Czad przechodzi fala rebeliantów. Uzbrojeni w kałasznikowy i ręczne wyrzutnie granatów, jeżdżą jasnymi pickupami, zdobywając nad kolejnymi miastami kontrolę. Do tej pory z Polakami się nie starli.
– Afryka jest jednak nieprzewidywalna. To, że teraz mamy tu spokój, nie oznacza, że za godzinę też tak będzie. Gdy półtora tygodnia temu na terenie wschodniego Czadu ruszyła nowa ofensywa rebeliantów, praktycznie z dnia na dzień sytuacja zmieniła się diametralnie. Szykowaliśmy się już na obronę. Na szczęście rebelia do nas nie dotarła – opowiada ppłk Marek Gryga, który wcześniej służył w Liberii i w Demokratycznej Republice Konga.
– Okoliczni mieszkańcy odnoszą się do nas znacznie lepiej niż ci w Kongu. Tam miejscowa ludność była do nas nastawiona negatywnie lub neutralnie. Tu traktują nas albo neutralnie, albo pozytywnie – zauważa.
Między innymi przed rebeliantami Polacy mają chronić, tak jak pozostałe siły Unii Europejskiej w Czadzie, uchodźców z pobliskiego sudańskiego Darfuru ogarniętego krwawym konfliktem. Mają też umożliwić działanie pracownikom ONZ i organizacji humanitarnych.
Polacy chcą zyskać przychylność lokalnej ludności. Dlatego MON zamierza między innymi pomagać lokalnej szkole, w której brakuje niemal wszystkiego: ławek, zeszytów, nawet kredy.
W walkę rebeliantów z władzą się nie mieszamy
Gen. Bogusław Pacek, zastępca dowódcy operacji EUFOR w Czadzie
Rz: Wojska koalicji liczą ponad trzy tysiące żołnierzy, rebeliantów jest kilkakrotnie więcej. Czy w razie ataku ludzie EUFOR dadzą sobie radę?
gen. Bogusław Pacek: Na pewno. Mamy nowoczesny sprzęt, między innymi śmigłowce i samoloty. Choć rzeczywiście największym zagrożeniem są walki między rebeliantami a wojskami rządowymi i napady bandyckie. Do tej pory nie było wprawdzie ataku na żołnierzy Unii, ale nie tak dawno na południu bandyci zamordowali Francuza pracującego dla jednej z organizacji humanitarnych. Doszło też do wymiany ognia między rebeliantami a wojskami irlandzkimi. Na północy, gdzie stacjonują Polacy, jest najbezpieczniej. Gorzej jest na południu.
Gdy w Ndżamenie pierwszy raz zobaczyłem patrol sił rządowych, nie wiedziałem, czy to armia, bandyci czy rebelianci. Zgraja uzbrojonych w kałasznikowy, różnie poubieranych facetów, którzy jadą poupychani na pace toyoty. Jak rozróżnić, kto jest kim?
Bardzo trudno się zorientować, kto jest z wojsk czadyjskich, a kto rebeliantem. Noszą bowiem najróżniejsze mundury i nawet Francuzi mają problem z ich rozpoznaniem. Prawie niemożliwe jest zaś szybkie rozpoznanie, czy dana grupa rebeliantów to ta czy inna frakcja. Myślę, że nawet oni sami mają z tym kłopoty. Często członkowie tych grup zmieniają partię, w imię której walczą. Na przykład obecny minister obrony Czadu jest byłym rebeliantem. Grupy łączy jedno: większość ma w nazwie słowo „wolność” lub „demokracja”.
Europejczykom trudno czasem zrozumieć ich postępowanie, bo wynika ono z uwarunkowań etnicznych, rodowych. Rebelianci zapewniają, że będą omijać wojska europejskie, jeśli te nie będą się angażować w wewnętrzne sprawy Czadu. A my w polityczne sprawy tego kraju nie zamierzamy się mieszać. Zgodnie z naszym mandatem musimy przecież zachować neutralność. Będziemy interweniować tylko wtedy, gdy zostaną zaatakowani cywile – mieszkańcy wiosek, obozów dla uchodźców czy pracownicy oenzetowscy i organizacji humanitarnych.
Nie boi się pan, że rebelianci zaatakują was przez pomyłkę? Ponoć gdy w lutym szli obalić prezydenta Idrissa Deby’ego, przypadkowo szturmowali leżący po drodze parlament, bo uznali, że to musi być pałac prezydencki.
Poziom ich wyszkolenia rzeczywiście nie jest najwyższy, mają słabe rozpoznanie, nie dysponują też oczywiście systemami lokalizacji satelitarnej. Na północy Czadu, gdzie stacjonują polskie wojska, rebelianci jednak raczej nie działają.
Źródło : Rzeczpospolita
Takie małe podchwytliwe pytanie - kto budował Camp - czy ludzie z doświadczeniem (Irak , A-stan) czy znowu żółtodzioby ?
No wedlug
tego dokumentu wyglada, ze nasi tylko chwala sie ze zbudowali baze:
Each contributing state chooses its own installation arrangements. For example, the French are installing camp Iriba on behalf of Poles...
co ni mniej ni wiecej oznacza, ze "Kazde panstwo biorace udzial w tej operacji wybiera samo dla siebie sposob budowy bazy. Na przyklad Francuzi buduja oboz w Iribie w imieniu Polakow"
i dalej (strona 8)
...other countries have signed technical agreements with the French: ... the Poles for setting up the Iriba camp with food and lodging facilities. This board and lodging formula... was one of the conditions used to convince the Polish to come the sooner than scheduled
czyli "... Inne kraje podpisaly porozumienia techniczne z Francuzami: ... Polacy na budowe obozu w Iribie wraz wyzywieniem i zakwaterowaniem. Ta formula wyzywienia i zakwaterowania byla jednym ze sposobow na przekonanie Polakow aby przybyli wczesniej niz to zapowiadano"
Czyzby budowa bazy to byly tylko przechwalki?
Polecam caly artykul, jest bardzo ciekawy.
Jakub Mike
Sob 05 Lip, 2008
Garść wiadomości nt.
komponentu lotniczego.
– 5 śmigłowców Puma
- 4 śmigłowce Gazelle
- 3 śmigłowce Mi-17
- 3 samoloty Mirage F1CR
- 3 samoloty Mirage F1CT
- 1 tankowiec C135FR.
- 11 bezpilotowych statków powietrznych CL-289
Wspominano tutaj o wężachy, skorpionach i innym tałatajstwie na które należy uważać w Czadzie. To prawda ale i klimat jest koszmarny. Tym którzy się pakują polecam zabranie środków na odparzenia, jakieś zasypki albo sudocrem bo tego zawsze w podobnych miejscach po pewnym czasie brakuje...
Może nie zauważylam, ale nigdzie nie znalazłam, więc proszę o informację - do kiedy przewidziana jest cała misja, i jak dlugo trwa jedna zmiana? pół roku?
do kiedy przewidziana jest cała misja
Rotacja I zmiany PKW została wstępnie zaplanowana na przełom października i listopada br. Od września rozpocznie szkolenie II zmiana PKW.
Dzięki, ale chodziło mi o to, jak długo trwać będzie cała misja? Znalazłam sprzeczne informacje - raz, że do końca stycznia 2009, a gdzie indziej - że do 15 marca. Czy już coś wiadomo?
A może pani podać też godzinę co?
Nikt dokładnie nie poda do wiadomości publicznej dokładnego czasu trwania misji , ze względu na wiele czynników... A dlaczego to już się pani powinna sama domyślić.
Dziękuje serdecznie, tą ironię co do godziny to można sobie było odpuścić. Dokładnie to domyślam się (wiem) dlaczego nikt nie poda, ale jednak rozrzut 2-miesięczny to sporo. A skoro media podają terminy wygaśnięcia mandatu (nawet przybliżone), to chyba nie są to dane ściśle tajne. Nie wnikam czy będzie to 1,2 czy 15 dzień miesiąca, bo wiem jak to wygląda. Spytałam tylko, która informacja jest bardziej wiarygodna.
Prawie emeryt
Wto 16 Wrz, 2008
Polski kontyngent w gotowości
Prawie emeryt
Wto 21 Paź, 2008
Ten Wasz cały MON stwierdził, że tracimy motywację do misji. Kombinuje jak ....
Zródło
kempczol
Wto 21 Paź, 2008
Chyba czas zdobyć któryś z biegunów.
A tak na serio niech ta misja będzie spokojna.
Nie zazdroszczę im, mimo, że to żandarmi.
Chyba równoleżników kempczol
Mam nadzieję, że ta misja, przebiegnie spokojnie i że nie będziemy nigdy mieli okazji do nakręcenia filmu "Huzar w ogniu"
Ciekawostka
Prawie emeryt
Wto 02 Gru, 2008
Nie wiem czy nie będzie to policzone za OT, ale z dzisiejszych Faktów RMF - na temat jakości posiłków:
http://www.rmf.fm/fakty/?id=157439RMF Zapowiada interwencję w MON-ie..... zobaczymy ile to da....
Jeśli daję w złym temacie, bardzo proszę o przeniesienie.
Przeniosłem. P_E
Nowe Polskie karabiny snajperskie WKW Tor i Bor (Alex)1Założyciele NFoW u MinistraStudium Oficerskie w DęblinieNabór 2005 ... dokumenty ... zdrowie ... inne warunki ...Mamy Rosomaki, ciekawe, czy wypłyną?MW na BałtykuFilmyZTT dla WIST-aNareszcie nowe mundury?RóżneSO dobry pomysł czy porażka?Plecaki na rekrutacji do SO w 2007Katastrofa CASY
Kolekcja wątków z grup dyskusyjnych || Index Odnośniki,